Przyszłość jest teraz – dlatego wróciłam.

O emigracji pierwszych słów kilka. Blisko 8-letnia emigracja była najlepszym i najgorszym doświadczeniem w moim życiu. Ale jak to?

Ano tak to. Wyjeżdżając ‚tylko na krótko’, na 5 roku studiów , nie przypuszczałam, że po 1. emigracja wciąga i zostanę dużo dłużej, niż planowałam, i po 2. że emigracja WSZYSTKO i NA ZAWSZE zmienia.

Zmienia przede wszystkim pod względem mentalnym i emocjonalnym. Nie tylko zmienia się jakość naszego życia, ale też jakość naszego myślenia – poszerzają się wąskotorowe horyzonty, nabywamy znajomości i doświadczeń, których nie zdobylibyśmy w inny sposób, ale także zmienia się coś, czego nawet nie potrafię określić, bo trzeba samemu przeżyć, aby zrozumieć – i to zostaje już z nami na całe życie, również po powrocie z emigracji. Być może chodzi o to, że człowiek już na zawsze jest jakby ‚pomiędzy’, tzn. trochę tam, a trochę tu. Nawet jeśli zapuści ponownie korzenie w nowym starym miejscu, to wciąż wspomnienie i doświadczenie wielu lat spędzonych na obczyźnie odciska swoje piętno na obecnym życiu.

Wracając do samej emigracji – oczywiście, po pierwszym powyjazdowym ‚haju’ (ale tu super, a ile kasy zarabiam!), przychodzi też tzw. emigracyjny spleen – nostalgia, tęsknota, nazwijcie to jak chcecie. Niedoceniane kiedyś, teraz staje się najbardziej pożądanym i upragnionym – a to, co wydawało się kuszące, powszednieje i często w zderzeniu z emigracyjną rzeczywistością, paradoksalnie traci na wartości. Często też zupełnie zmieniają się nasze priorytety – np. wyjechałaś tylko na studia, ale poznałaś tam mężczyznę swojego życia, i planujesz zostać na stałe. Albo wyjechałeś niby na stałe, zarobkowo do firmy, która zaoferowała ci kosmiczne pieniądze, niestety tęsknota za rodziną okazała się silniejsza, żona zagroziła rozwodem, a dzieci przestały pamiętać, jak się z Tobą bawi i rozmawia inaczej niż przez skype – dlatego postanowiłeś wrócić.

Życie samo pisze najdziwniejsze scenariusze, natomiast jeśli chodzi o moją emigrację, zawsze trzymałam się z góry założonego planu: wrócę. I tak się stało, nie przewidziałam jednak, jak wiele te 8 lat potrafi zmienić; zwłaszcza, gdy faktyczny start kariery zawodowej wypada właśnie na pobyt poza ojczyzną.

Nigdy nie ukrywałam, że moja emigracja była czysto ZAROBKOWĄ. Miałam skonkretyzowane plany, na co i w jakim okresie czasu chcę zarobić (nieosiągalne dla mnie, przynajmniej wtedy, w Polsce), i chociaż pojawiały się momenty zawahania i pomysły, aby zostać na stałe, to jednak nigdy na tyle silne, aby z planów powrotowych zrezygnować.

W czasie swojej emigracji wykonywałam większość możliwych prac, przynajmniej jeśli chodzi o ogólny podział.

  • fizyczne (na farmie, na wyścigach konnych (tak! :)) , w firmie sprzątającej – to jeszcze w czasie wyjazdów wakacyjnych na studiach)
  • umysłowo – fizyczne w customer service (czyli np. sklepy odzieżowe – doradca klienta, magazyn)
  • tuż po studiach już stricte w zawodzie – najpierw w niedużych, niezależnych i komercyjnych wydawnictwach, a następnie w globalnej organizacji, jako koordynator procesów wydawniczych
  • w finansach, logistyce i planowaniu – negocjacje i bezpośredni kontakt ze światową czołówką dostawców na rynek wydawniczy (praca marzeń – Cambridge University)

Oprócz tego przeszłam też przez agencję nieruchomości, nauczanie angielskiego, bezpłatne staże i rozliczne inne drobne doświadczenia zawodowe. Wszystko to sprawiło, że jestem teraz tym, kim jestem, i w tym właśnie punkcie mojego życia. I jestem zdecydowana powiedzieć, że emigracja Z WYBORU jest NAJLEPSZYM, co może cię spotkać – i SKORZYSTAJ zawsze z tej szansy, jeśli taką masz. Migracje, podróże, praca w zupełnie innym środowisku, w innym języku, spotkania z ludźmi o rozmaitych korzeniach kulturowych, codzienność w innym otoczeniu, innej infrastrukturze, z inną walutą itd. etc. ogromnie otwiera na świat, na ludzi, ubogaca i jest jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem, choć absolutnie nie łatwym i nie pozbawionym stresów i niepokoju.

Pamiętaj jednak o jednym: emigracja ma ciemną stronę mocy – zmienia myślenie na zawsze. Zawsze też będziesz zastanawiać się, jakby to było, gdybyś został(a) / lub wrócił(a) 🙂 Dilemma 4-ever.

*wzruszyłam się trochę, pisząc ten post. Jesli podobają Ci się takie szczere teksty post-emigracyjne, doświadczenia i przemyślenia bez ściemy z tym związane, bo np. planujesz emigrację lub powrót z niej – to daj lajka albo napisz w komentarzu 🙂 Pozdrawiam ciepło.

*zdjęcie to pożegnalny tort, jaki własnoręcznie wykonali dla mnie moi najbliżsi przyjaciele z UK – dawni współpracownicy z CUP. I love you and miss you guys, forever.

Opublikowane przez Katarzyna

Były pracownik Cambridge University. Ex - emigrantka. Wydawca, edytor, planista, przedsiębiorca, nauczyciel i lektor, specjalizujący się w angielskim zawodowym. Prywatnie mama bliźniaczek.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij