It’s OK if you’re not OK.

Bardzo lubię ten krótki, wymowny angielski tekst – szczególnie teraz. It’s OK if you’re not OK. Masz prawo NIE czuć się dobrze.

Jestem znużona, zmęczona i zirytowana do granic. Nie społeczną kwarantanną, choć dla osoby która wyjątkowo ceni sobie wolność i aktywność, to ciężki czas. Ale mam serdecznie dość presji, która każe nam w tym trudnym, specyficznym czasie epidemii udowadniać sobie i innym coś, co nie jest teraz wcale oczywiste, ani koniecznie potrzebne, ani nawet realne – przynajmniej dla części (większości?) z nas.

NIE musisz teraz nagle polubić jogi, tabaty ani zostać drugą Chodakowską albo drugim Coachem Kozakiem. NIE musisz teraz zapisać się na studia podyplomowe online, ani codziennie słuchać 127653379 motywujących webinarów i podcastów filozoficznych, aby po zrobieniu skrzętnych notatek, wyjść nagle ze swojej strefy komfortu (he, he – póki co, wyjście z mieszkania będzie sukcesem). NIE musisz teraz robić gruntownych porządków w szafie i w sercu, ani przekopać ogródka, ani wykopać starych quasi znajomych z kontaktów, ani na siłę odnawiać zamierzchłych znajomości. NIE musisz teraz przeczytać miliona zaległych książek ani obejrzeć wymaganych 4 sezonów Domu z papieru, bo jest ci ciężko skupić się nawet na jednej stronie książeczki dla dzieci, którą czytasz im po raz kolejny na dobranoc. NIE musisz nawet mieć ochoty ani potrzeby (sic!) kontaktu z ludźmi spoza najbliższego kręgu rodziny, z którymi przebywasz w izolacji. NIE musisz teraz pomagać innym, bo inni pomagają – jeśli sam(a) nie czujesz się pewnie ani stabilnie. Wszelkie wsparcie innych jest chwalebne, ale czasem lepiej zatroszczyć sie najpierw o siebie i najbliższe otoczenie. Wreszcie – NIE musisz być OK. I to właśnie jest OK.

Teraz wystarczy, że jesteś zdrowy i Twoi bliscy są zdrowi, i że masz wpływ ich samopoczucie. Wystarczy, że czasami niepokój i lęk o swoje i innych życie Cię paraliżuje. Wystarczy, że masz ochotę wyłączyć Internet i media na zawsze. Wystarczy, że codziennie zmagasz się z pracą online – albo z nagłym, niespodziewanym widmem bezrobocia. To wystarczy. Bo to nie jest wakacyjny czas relaksu i komfortu. Jest ciężko i może być jeszcze ciężej, więc jeśli masz dość kolejnych insta stories pt. ‚poćwiczone’ albo ‚zostań w domu i skorzystaj z niesamowitej okazji nauczenia się języka plemienia Ubuntu’, to wiedz, że na pewno nie jesteś sam.

P.S. Długa przerwa w pisaniu na blogu oznacza, że mnie również ciężko znaleźć motywację do czegokolwiek kreatywnego, ale to jest OK. It’s OK if you’re not OK.

*zdjęcie pochodzi z pexels.com

Opublikowane przez Katarzyna

Były pracownik Cambridge University. Ex - emigrantka. Wydawca, edytor, planista, przedsiębiorca, nauczyciel i lektor, specjalizujący się w angielskim zawodowym. Prywatnie mama bliźniaczek.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij